Stanęłam za ladą czekając na ostatnich klientów. Było już późno, bardzo późno. Podparłam się na łokciach i wyjrzałam przez okno. Panował kompletny mrok. Na niebie skrzył się księżyc w pełni. Nabrałam w usta chaust powietrza po czym wypuściłam je z powrotem ze świstem. Dobra na dzisiaj już wystarczy. Mają pecha. Jutro też jest dzień i będą mogli podejść po to swoje piwsko. Ja im je z wielką chęcią sprzedam, ale jutro. Chwyciłam kluczyki i podeszłam do okien aby pospuszczać w nich żaluzje. Pociągnęłam za sznurek i materiał spadł w dół zakrywając okno. Zawsze kojarzyło mi się to z opadającą gilotyną, ale nie koniecznie obcinała ona komuś głowę w moich wyobrażeniach. Włożyłam klucz do zamka i już miałam go przekręcać gdy do środka wpadł ktoś z impetem, waląc mnie przy tym drzwiami. Spojrzałam na oprawcę, który stał pod przeciwną ścianą z piorunami w oczach. Włosy chłopaka potargane były na wszystkie strony, a jego policzki pokrywały czerwone rumieńce świadczące o tym, że przed chwilą biegł. Oddychał ciężko i głośno.
- Daj mi tabletki nasenne !!- wrzasnął, a każdą komórkę mojego ciała sparaliżował strach. Spojrzałam w jego brązowe, a właściwie już czarne tęczówki. Krył się tam tylko ból, żal i upokorzenie. Nie przypominał tego samego człowieka, co rano gdy był u mnie w sklepie. Wtedy każdemu wskakiwał uśmiech na twarz gdy tylko go zobaczył. Był szczęśliwy prawdziwie szczęśliwy. Teraz małe łzy zaszkliły się w moich oczach gdy tylko go zobaczyłam. On już nie był człowiekiem był wrakiem człowieka. - Daj mi te cholernee tab-bletki ... pro..proszę - tym razem już szepnął. Nie miał siły krzyczeć. Spojrzałam na chłopaka, który zjechał plecami po ścianie i usiadł na podłodze chowając twarz w dłoniach. Płakał. Płakał jak małe dziecko.
- Daj mi tabletki nasenne !!- wrzasnął, a każdą komórkę mojego ciała sparaliżował strach. Spojrzałam w jego brązowe, a właściwie już czarne tęczówki. Krył się tam tylko ból, żal i upokorzenie. Nie przypominał tego samego człowieka, co rano gdy był u mnie w sklepie. Wtedy każdemu wskakiwał uśmiech na twarz gdy tylko go zobaczył. Był szczęśliwy prawdziwie szczęśliwy. Teraz małe łzy zaszkliły się w moich oczach gdy tylko go zobaczyłam. On już nie był człowiekiem był wrakiem człowieka. - Daj mi te cholernee tab-bletki ... pro..proszę - tym razem już szepnął. Nie miał siły krzyczeć. Spojrzałam na chłopaka, który zjechał plecami po ścianie i usiadł na podłodze chowając twarz w dłoniach. Płakał. Płakał jak małe dziecko.
Zrobiłam krok w przód i następny. Powoli podchodziłam do chłopaka aż w końcu znalazłam się tuż obok. Kucnęłam i widząc że się nie poruszył usiadłam na chłodnej posadzce kładąc sobie jego głowę na kolanach. Zaczęłam delikatnie go głaskać wplatając, co jakiś czas palce w jego miękkie brązowe włosy.
- Ja po prostu chciałem ... - usłyszałam zachrypnięty głos i zaczęłam delikatnie kołysać go na swoich kolanach.
- Wiem. Wiem... - powiedziałam nie wiedząc od czego zacząć aby jakoś go wesprzeć. - Byłeś dla nich za dobry, za miły - szepnęłam. - Tacy ludzie jak twoja klasa nigdy się nie zmieniają. Nawet gdybyś całował ich po piętach oni chcieliby żebyś równocześnie robił to po rękach. Nie potrafią cię zaakceptować, bo jesteś inny. Jesteś wyjątkowy. Nie będziesz samotny. Znajdziesz ludzi, którzy po lubią cię za to kim jesteś i jaki jesteś. Nie rób łaski tym, co uważają, że jesteś gorszy i nigdy się pod nich nie zmieniaj i wiesz co ? Bądź sobą, bo każdy inny jest już zajęty.
- Ja po prostu chciałem ... - usłyszałam zachrypnięty głos i zaczęłam delikatnie kołysać go na swoich kolanach.
- Wiem. Wiem... - powiedziałam nie wiedząc od czego zacząć aby jakoś go wesprzeć. - Byłeś dla nich za dobry, za miły - szepnęłam. - Tacy ludzie jak twoja klasa nigdy się nie zmieniają. Nawet gdybyś całował ich po piętach oni chcieliby żebyś równocześnie robił to po rękach. Nie potrafią cię zaakceptować, bo jesteś inny. Jesteś wyjątkowy. Nie będziesz samotny. Znajdziesz ludzi, którzy po lubią cię za to kim jesteś i jaki jesteś. Nie rób łaski tym, co uważają, że jesteś gorszy i nigdy się pod nich nie zmieniaj i wiesz co ? Bądź sobą, bo każdy inny jest już zajęty.
Zobaczyłam, że chłopak już nie płaczę i trochę się uspokoił. - Poczekaj chwilę - podniosłam się i stanęłam rozprostowując nogi. Podeszłam do jednej z półek i wzięłam małe zawiniątko, które szybko ukryłam w dłoniach. Gdy odwróciłam się z powrotem on już wstał. Podeszłam i chwyciłam dłonie chłopaka chowając w nich mały woreczek. - Wszystkiego najlepszego - powiedziałam uśmiechając się naj cieplej jak potrafiłam. Jego tęczówki znów przybrały barwę brązu, a w oczach pojawiły się małe iskierki. Otworzył woreczek i wyjął bransoletkę z rzemyka, którą założył na rękę. Spojrzał na mnie i skierował się w stronę wyjścia. Myślałam, że odejdzie w końcu dużo dziś przeszedł. Stanął w drzwiach i odwrócił się w moją stronę.
- Dziękuję - uśmiechnął się w niezwykły sposób, który od razu wywołał przyjemne ciepło w moim sercu.
- Dziękuję - uśmiechnął się w niezwykły sposób, który od razu wywołał przyjemne ciepło w moim sercu.
Przez następne lata nie pojawił się już w sklepie lecz ilekroć ktoś o nim wspomniał w mojej głowie pojawiał sie obraz tego wyjątkowego uśmiechu i Liama.
《《《《《》》》》》
Hej kochani, a więc mamy prolog :) Wyszedł trochę dłuższy niż chciałam, ale mam nadzieję, że choć trochę zachęcił was do czytania;)) Już nie długo pojawi się pierwszy rozdział ;* Tym czasem zapraszam do komentowania, bo to bardzo motywuje ;D Cieszcie się wakacjami i pamiętajcie aby tu niedługo zajrzeć:):):)
Buziaki :***
Buziaki :***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz